Koniec polityki irytowania ludzi. Ostatnie Pokolenie przyznaje porażkę swojej dotychczasowej strategii

Ostatnie Pokolenie przez długi czas próbowało budować swoją rozpoznawalność poprzez blokowanie ulic, utrudnianie życia mieszkańcom i prowokacyjne akcje w przestrzeni publicznej.
Na zdjęciu powyżej widać kolejną odsłonę tego samego stylu działania z Warszawy, czyli widowisko obliczone bardziej na szok niż na poważną rozmowę. Ci sami ludzie jeszcze niedawno opowiadali o płonącej planecie i armagedonie klimatycznym, a przy okazji skutecznie utrudniali życie zwykłym kierowcom, pracownikom i rodzinom. Dziś sami przyznają, że ta formuła aktywizmu się kończy, co najlepiej pokazuje, jak wielką klęską okazała się ich dotychczasowa strategia. Nic dziwnego, bo zamiast poparcia społecznego zyskali przede wszystkim złość ludzi, krytykę, kompromitujące memy i sprawy w sądach. To nie była żadna odpowiedzialna działalność obywatelska, tylko ideologiczny teatr urządzany kosztem zwykłych Polaków. Próba wzbudzania poczucia winy, paraliżowania ruchu i narzucania wszystkim własnej obsesji klimatycznej zwyczajnie się nie udała. Teraz słyszymy o nowym otwarciu, ale trudno uwierzyć, że za chwilę nie zobaczymy tego samego tylko w nieco łagodniejszym opakowaniu.
Polacy mają już dość tego rodzaju politycznego happeningowania i bardzo dobrze, że ta metoda właśnie się kończy.