Decyzje, które podejmował Aleksander Miszalski były złe. Dlatego został odwołany. Bałagan jednak został i trzeba go posprzątać.
Sprawa planowanej inwestycji “betonowego molochu” przy Rynku Dębnickim trwa już bardzo długo i od początku budzi wiele pytań i co najważniejsze powodowało sprzeciw mieszkańców naszej dzielnicy. My również od początku sprzeciwialiśmy się tej decyzji. Zbieraliśmy podpisy pod petycją oraz organizowaliśmy konferencje prasowe w celu nagłośnienia sprawy. Teraz pojawił się w niej bardzo ważny zwrot.
Wojewoda uchylił w całości pozwolenie na inwestycję przy Rynku. W uzasadnieniu wskazano między innymi doręczanie decyzji osobom zmarłym, nieprawidłowe ustalenie stron postępowania, brak wymaganych zgód na ingerencję w sąsiednie nieruchomości oraz bardzo nieczytelny projekt zagospodarowania terenu.
Dodam, ze mówimy o inwestycji na 74 mieszkania i 166 miejsc postojowych, w samym sercu Starych Dębnik. Przy obecnej infrastrukturze, korki murowane. Zniszczony zostałby też klimat dzielnicy i piękna kompozycja urbanistyczna.





