Europa przez dekady budowała standardy higieny, jakości i bezpieczeństwa żywności.
Przedsiębiorcy i zakłady spożywcze musieli się do nich dostosować. Wiele firm w Polsce po prostu nie wytrzymało restrykcyjnych przepisów i upadło.
Tymczasem na francuskich targowiskach w europejskich miastach widać dziś coś zupełnie innego, góry mięsa leżącego w warunkach, które u nas jeszcze niedawno kończyłyby się natychmiastowym zamknięciem stoiska. Ludzie z innych kultur przywożą ze sobą swoje nawyki i standardy, i często po prostu olewają lokalne przepisy.
Erozja reguł, które budowaliśmy latami. W kolejnych dziedzinach życia widać to samo.
Napływ imigrantów z krajów o znacznie niższych standardach cywilizacyjnych coraz częściej oznacza nie tylko problemy, ale realne zagrożenia.





